Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warszawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warszawa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 lipca 2013

47

kilkudniowe ćwiczenie duchowe


wymyśl sobie idealną osobę z którą chciałbyś być
spersonifikuj ją w losowym znajomym, który choć trochę Cię pociąga
doprowadź się do euforii na myśl, że to możliwe
nie śpij
próbuj żyć po swojemu

dwa dni później wyobraź sobie, że to jednak absolutnie niemożliwe
doprowadź się do umiarkowanej rozpaczy
nie śpij
próbuj żyć po swojemu

kiedy zauważysz, że chcesz umrzeć wywietrz pokój
poświęć całą niedzielę na naukę jakiegoś języka
zmuś się do biegania jeżdżenia na rowerze i jogi
w poniedziałek obudź się w o świcie
doprowadź swoje ciało do zewnętrznego porządku
poćwicz jogę pomantruj
trzy godziny wyszukuj informacje o hinduskich bogach, którzy mogą Cię uratować

padnij znużony snem

kiedy zaśpisz wyprzedź autobus pędzący na uczelnię
powiedz coś miłego swoim nauczycielom
przytul swoich współstudentów
idź do kina na najsłabszy film w repertuarze
w sklepie w którym zamierzasz naprawić telefon
kup trzy pary naprawdę wygodnych butów
maliny truskawki borówki winogrona
wodę sok pomarańczowy ciepłe bułeczki
monte i trzy paczki herbaty której zawsze sobie odmawiałeś

wracając do domu będziesz wiedział
że ideały jeśli są to nie na tym świecie
lecz jeśli ktoś ma być na zawsze i dla Ciebie to będzie
ale nie możesz tego przewidzieć

wracając do domu będziesz wiedział
że wszystko jest w Twojej głowie
i że da się to naprawić tak samo jak się zepsuło

i że czasem wychodzi na to
że od wymyślania ideałów lepiej się najeść malin

piątek, 19 lipca 2013

46

znowu nie mogę spać

wszystko co kończy się źle
jest po to żeby już nie mieć wątpliwości
nie wychodzić za kompromisy
i umieć czekać nie wyrywając się

 
nie mam nic więcej do powiedzenia

piątek, 28 czerwca 2013

45

 
Jiří Kolář
NOWY EPIKTET

12.

a
Jeśli chcesz poświęcić życie sztuce współczesnej
Nie myśl że umrzesz z głodu
Że zniszczysz rodzinę
Że skończysz na bruku albo w wariatkowie

Poezji jest bliższy ten kto skończy w biedzie
Opuści żonę i dzieci
Będzie wygnany na ulice i wsadzony do wariatkowa lub więzienia
Niż kto żyje w spokoju niewoli i dostatku
I nie odważy się nic poświęcić

Współczesna poezja jest siostrą wolności i ryzyka
A wszystkie trzy są córami buntu
To przecież nie są partie dla lokaja ciepłej kluchy żandarma albo przezornego


Jiří Kolář, Nový Epiktet, Mladá Fronta, Praha 1968, tłumaczenie: moje (K. M. Błażejczak)



między rozchełstaniem a zbieraniem
staram się skupić i powtarzam
chcę być jak Miranda July
i jak Cecylia Malik
Kolářu prowadź

poniedziałek, 24 września 2012

24

 pożegnania- Warszawa (część druga bliska)
farewells- Warsaw (second part- close one)

 

 MARKUS

pojawił się
spojrzeliśmy
i wiedzieliśmy że to już trwa
od dobrych kilku żyć
i że od nas zależy
czy to historia z happy endem

wzięliśmy się za ręce
i szliśmy
przez nieskończoną ilość możliwości

żeby dorosnąć
i umieć wypuścić się
w jak najlepszym momencie

28.08.2012 Warszawa

 ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
MARKUS

he appeared
we looked
and knew that it lasts
already a couple of lives
and depends on us
if it's a story with a happy ending

we took each other's hands
and went
through infinite number of possibilities

to grow up
and know how to release each other
in the best possible moment

28.09.2012 Warsaw 











wtorek, 11 września 2012

22

pożegnania- Warszawa (część pierwsza przelotna)

Cud nad Wisłą
30.08.2012


The way we were, The way we'll be, The way we learn eventually
The paths we cross, The seven seas,
The way these lines end perfectly

And oftentimes to my surprise I shut these eyes and
it all comes back to me,
it all comes back to me, it all comes back...

And every chord, we used to know, once beautiful,
they all come back to me,
it all comes back to me, it all comes back...

The way we were, the way we see, to whom we turn eventually
The rest we toss, to grow and breathe
a distance from the lives we lead

...

 







środa, 27 czerwca 2012

17

24.06.2012

Śmiejemy się na trawie. Zmierza do nas bezdomny w koszulce "ŁZY" i pyta, czy mamy papierosa. Nie mamy. Uśmiecha się i mówi, dobrze, nie zaczynajcie z tym. Odchodząc widzę słońce narysowane na jego plecach.

Mija godzina, podczas której skaczemy i robimy sobie śmieszne zdjęcia.

Zbliża się do nas znowu, już na pewnej odległości mówię mu, że nadal nie mamy papierosów. Macha do mnie i mówi, że pamięta, że wie, ale że przyszedł powiedzieć, że cieszy się, że się tak szanujemy, że teraz ludzie nie potrafią być razem.

Śmiejemy się znowu.

TAK. Potrafimy być razem tylko, kiedy nie jesteśmy razem.

---------------------------------

We're laughing sitting on the grass.  Homeless guy in "TEARS" (Polish pop-rock band Łzy) t-shirt comes and asks if we have a cigarette. We don't. He smiles and says that's good, that we shouldn't start. When he's going away I see the sun painted on his back.

One hour passes, during which we're jumping and take funny pictures.

He's coimg again and at a distance I say that we still don't have cigarettes. He waves to me and says that he knows, he remembers but he came to say that he's pleased to look at us, because we respect each other-because now people don't know how to be together.

We laugh again.

 YES. We are able to be together only when we are not together.



 

poniedziałek, 25 czerwca 2012

16

złe dni

idźcie sobie
spódnice- nie wkręcajcie się w koła rowerów
panie telefonistki- odbierajcie
panowie- odpisujcie na wiadomości
gołębie- nie budźcie mnie gruchaniem o 4 rano
projekty- skończcie się same
aparacie- łap ostrość w ciemności
głowo- nie ból

przyjdźcie do mnie chęci do nauki
wakacyjne dni
spokoju że w końcu wszystko będzie dobrze
a skoro nie jest to znaczy
że to jeszcze nie koniec

 25.06.2012


cierpię na chroniczną niewyraźność

środa, 13 czerwca 2012

15

mieszkam w Warszawie

ona też czasem śpi
urywanym nagłym snem
oddycha szybko albo wcale
marznie w stopy nad ranem
zwleka się z ławki
o trzeciej w Saskim
ćwierkają już ptaki
ostatni studenci wracają
z biblioteki
położyć się jeszcze
na dwie godziny
wstać potem i żyć

13.06.2012

















poniedziałek, 4 czerwca 2012

14

17.05.2012


Z okien jej łazienki obserwujemy nocną Warszawę.

W windzie Mariottu myślę, że gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że będę śmiać się w hotelu z córką ojca Nowej Fali i robić jej zdjęcia jak pali, z pewnością spojrzałabym z politowaniem.

Cały ten czas jest jak niemożliwy film.

------------------------

From the windows of her bathroom we look at Warsaw at night.

In the lift of Mariott I think, that if someone few years ago would have told me that I would laugh with the daughter of New Wave's father and take her pictures when She smokes, I'd look at this person with a pity.

All this time is like impossible film.


(sorry for the translation, I'll never learn conditionals)