Pokazywanie postów oznaczonych etykietą photography. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą photography. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 października 2014

86

zawsze przed wyjazdem palą się ręce
noce są nieprzespane stopy zmarznięte
a ubrania wciąż do prasowania

spóźniam się na brak pędu
po czym w mokrej koszulce
przesypiam teleportacje w inne czasy

kiedy nastąpi z powrotem
wpełzam w powłoki ciepła
a wyprane opakowania wieszam gotowe
w naprzemiennych zestawach


i tak stąd dotąd trwam


niektórzy mieszkają w domach
inni śpią, piorą i przekładają wszystko
na po powrocie

 

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

85

i bez wojny czuję się dziś jak na wojnie
wojna jest jednak daleko i wcale mi nie straszna
nie tak jak codzienna walka o sens

czwartek, 26 czerwca 2014

83

newsletter

Dear,

my aunt have passed away a week ago on Thursday. I was at the funeral this Tuesday. By the time she was leaving I accidentaly met my friend in the foyer of the cinema and he pushed me to change my mind, so we both went to the film we haven't planned to see. It was about two youngsters who were terminally ill, but fell in love and if they do not found, they at least had the feeling of what life really is about just before they died. I came back in the night and my mum called that her sister is gone now.

Later on, on Tuesday, at the meeting after the funeral, few far members of the family shared their Thursday stories with me. It was an usual calm afternoon, they just ate their dinners and relaxed, and suddenly someone hardly hit the windows. They've checked it already after the first rumble and no one was around, but the noise repeated for three times. In the other house, by this time, a huge plant fell down even if it wasn't windy and no one touched it.

It was her farewell.



Last week was a bit depressing due to overthinking. Everything had no sense for me without any reason and I know it was not connected with her death. Just the world seems so unreasonable at all - I kept bombarding myself with questions like: What for do we care about development if nice things are f.ex. our time spend with friends? Why do we want so called "ambitious job" if its just exchanging frustration felt in corporations for disappointment felt in the culture sector (and without financial stability).

Fighting is not the way I want to spend my life. Because I know that life is simple and the grass grows itself.

I am full of life doubts but this week I have so much work I almost do not sleep, and when I do I dream that I run marathons. I even like it. At least its productive and takes me somewhere further.

Maybe life have no sense at all, besides of creating images, that seem to change something. And the image may be captured in the film or a text or may be told like the story after the funeral.

It can also be a living picture, like the one I will remember from the ceremony. Just when the guys from the service put the coffin down it started to rain. The whole family and friends, I guess around one hundred people were standing on one side, and then I saw this man, tall, slim guy in his fifties that was standing in front of the different grave, just like he came to visit it. But then I realised he is a part of our funeral. Standing there, in casual gray clothes, he was crying deeply, like the person who is buried was the close one. I passed flowers from my mum and myself to the service, looked back into his direction, and he was not there anymore. My mum confirmed, that she also saw him, but did not know who was he. I will never know if he was a random stranger moved by the ceremony or a friend of my aunt.

I now my life often sounds like taken from some sentimental movie, but clichés are not clichés anymore, when they happen for real.



I guess tommorrow I will come to Brno by car borrowed from my mum. It is quite meaningful right now that I passed my exam for a driving licence one day before I came to Brno almost two years ago.


On Saturday I plan to pack my stuff from Veveři 59 and go up to the north of Czech Republic for the party at the amazing cottage of my friends, that have also left their flat at Staňková 13 this week. I know also that another couple of my friends is changing their flat in Gdańsk this weekend.

Something new begins when you say goodbye to the place that changed you.
Maybe this is the weekend of change.

Hope to see you tomorrow,

Peggy


wtorek, 17 czerwca 2014

82

elastomery

nazywa się mieszka studiowała
pracowała udawała
w każdym razie pieniądze dostała

używała słów ładnych choć niekoniecznie
zrozumiałych takich jak:
statyczny bezpośredni trójfazowy

komisje wspierające rozwinięte już talenty
nie kopały w ogrodach wspomnień
za domem ani w podłodze

wszystko trzeba było przynieść na tacy
dostojnie prezentować i nie potknąć się
na wybiegu

rozbierali ją przed sobą na kawałki
aż otrzymała wiele nagród i wyróżnień
od komisji poetyckich wojskowych skrutacyjnych


na końcu dodali adnotację:

wadium potencjałów nie może być
przekazywane osobom trzecim
prawnym cywilnym fizycznym

brzydkim ładnym złym nieobecnym
ubogim ani biednym dzieciom
bez naszej uprzedniej pisemnej zgody

sobota, 14 czerwca 2014

81

Rzucamy w siebie ochłapami słów:
Raz ona - raz ja
I rozszerzają się naczynia krwionośne głębinowych
kopalni znaczeń.

Wkładamy kilka bio gramów z poetów
pod język,
Jeszcze żyją a już mają
medaliony.

Podwyższone tętno czytania wzmaga
zapominanie:
Używam tej części głowy w której są tylko
autostrady (zjazdów w aglomeracje wspomnień nie widać).

Słyszałam, że zwiększona częstotliwość podróży
międzygwiezdnych grozi schizofrenią,
Ale odbijam piłeczkę w trzeci wymiar
szlifowania połączeń szlachetnych.



wtorek, 20 maja 2014

80

z cyklu poezje znalezione w pracy

Gdy na swej drodze napotkasz zebrę
poproś mamę, aby nałożyła ci
zawsze modne światełka odblaskowe
 
oboje będziecie widoczni w miejskiej dżungli



niedziela, 27 kwietnia 2014

79

LURA

moja kawa nie ma dziś koloru
już dwa tygodnie smakuje jak fosa

rozpuszcza mnie w sennościach
ucieczkach w pośrednie stany
nie jest gorzko ni kwaśno
nie zachowuje pozorów intensywności
nawet opakowania rozciągnięte jak pidżamy

podobno śmierć we śnie jest najlepsza
czy to znaczy, że chcemy umierać w dresach?


niedziela, 13 kwietnia 2014

78

I nagle jest znowu kwiecień, na który się tyle czekało zupełnie zapominając o tym, jak zręcznie przeplata różne stany. Wbrew naszej woli wsadza nas do wagonika jeżdżącego po sinudoidzie dobrych i złych emocji i pozostaje tylko czekać, aż seans w tzw. wesołym miasteczku się skończy. Po odbyciu całej trasy przekrzyczanej lękiem staniemy znowu na ziemi i znowu będzie wiadomo, jak bardzo szukanie pasów bezpieczeństwa było bez znaczenia. Jak bardzo wszystko zostało wyreżyserowane, a my jak co roku zostaliśmy zaskoczeni jak kierowcy pierwszym śniegiem.

Niby nic się nie dzieje, a jednak nie sposób się cieszyć. Emocje przeplatają się w takich amplitudach, że można nie wytrzymać. Nie dorośliśmy jeszcze do zachowania spokoju.

Czekać, trzeba czekać

Uczyć się czekać
Uczyć się odpuszczać
Pozwalać rzeczom i ludziom odchodzić
Zmieniać się

I uczyć się siebie na nowo -
Samych i nawzajem

W spokoju
W radosnym bezsensie życia

Wspominać lato czekając na lato
A potem znowu mówić
Że nie ma na co czekać

Jak bardzo to wszystko już znamy
A wciąż szukamy zwrotów akcji








sobota, 5 kwietnia 2014

76

pierwsza chmura dystansu już nadciągnęła
przypomina, że można zmoknąć - na chwilę wracam więc do siebie
są uczucia ale w zalążkach, bo przede wszystkim badania gruntów
żeby nie zmarnować zbyt wielu ziaren

w podłodze jednak nic mi nie urośnie

wychodzę więc i poszukuję ziemi
na której nigdy nie wieje chłodem
jest ciepło, przytulnie i nie zadepczą mnie przechodnie

a może jestem rośliną, którą się sadzi na jesień w bukietach z liści


skąd mogę wiedzieć

zgubiłam etykiety





poniedziałek, 31 marca 2014

75

między biegiem a biegiem zatrzymałam się z konieczności
zrobienia wiosennych porządków

ustalenia kierunków wiatru barw szerszych horyzontów
faktur pojawień i zniknięć

zdjęłam nieznośne lekkie buty gotowa pozbierać myśli
i nic mi nie przyszło do głowy


rozbita o własny falochron swoim też łamaczem lodu
siedzę i tęsknię
 tylko nie wiem za czym


niedziela, 30 marca 2014

74

zapytałeś przez telefon

idziemy?

i trochę się przestraszyłam

ostatnio każda końcówka
świadcząca o liczbie mnogiej
szczególnie w pierwszej osobie
jakoś mnie niepokoi

tak bardzo nie wiem
co z nią zrobić


sobota, 29 marca 2014

73

muszę Wam coś powiedzieć
przyszłam na wystawę wnuka
a ona jest za tydzień

czekam na murku aż spalisz papierosa
za każdym razem kiedy jesteśmy razem
zaczepiają nas jacyś ludzie

jest równomiernie ciepło i chłodno
różnice jak nieznane kontynenty
o których cicho machasz rękoma
podobieństwa wczesnego snu
rozciągniętych swetrów
i luźnych pożegnań

nocami próbuję oliwić
rzeczywistości równoległe
żeby się nie zacięły 
nie zardzewiały na amen

jakiś czas temu ktoś napisał o mnie wiersz
a właściwie pierwszą zwrotkę
po czym przeszedł do następnej
zwłaszcza całkiem fizycznie
 
to wcale nie było zabawne

ale Ty przecież zadbasz o nią
taka fajna dziewczyna


poniedziałek, 24 marca 2014

72

poznajemy się wynajdując pokłady czasu w napiętych kalendarzach
biegnąc na tramwaj żeby zdążyć zjeść ciasto przed wejściem
do teatru w lekko zmiętych koszulach

nie sposób spisać tempo
są doświadczenia które nie mają czasu
porządnie odtajeć i ujawnić swoich znaczeń


piątek, 21 lutego 2014

71

To było tak. Fala ludzi płynęła przez przejście podziemne na drzwi do centrum handlowego. Zatrzymałam się pośrodku. Po prawej stronie stała dziewczyna grająca na altówce. Miała na sobie szarą dresową bluzę z kapturem, dżinsy i ciepłe buty. Na ziemi naprzeciwko dziewczyny za żółtą plastikową skrzynką na warzywa siedział bezdomny. Niczego nie rozdawał, nie żebrał, tylko siedział i rysował dziewczynę czerwoną kredką na pomiętych kartkach papieru. W głębi przy wejściu na schody stała bezdomna zwykle sprzedająca czekolady. Teraz wpatrywała się w bezdomnego.

Sprawdziłam portfel. Drobnych miałam tylko dwadzieścia groszy. Wyciągnęłam z siatki mandarynkę i włożyłam ją do futerału z niebieskim futerkiem. Dziewczyna pięknie się uśmiechnęła. Bezdomny po drugiej stronie roześmiał się głośno. Odeszłam majtając siatką. Przypomniała mi się ta piosenka Alana Price'a z filmu, którego nie widziałam i śpiewałam głośno:

You'd be better by far to be just what you are
You can be what you want, if you are what you are
And that's a lucky man!

Za rogiem pomału szła staruszka w długim ciemnobrązowym płaszczu. Mijając ją obejrzałam się i uśmiechnęłam. Jej twarz niezwykle się rozpogodziła. Słońce już zachodziło między odnowionymi kamienicami, spojrzałam w niebo i pomyślałam, że dzielenie się szczęściem jest najlepszą znaną mi modlitwą.

20 lutego 2014


środa, 22 stycznia 2014

70

tendencja wzrostowa

obudziłam się chyba na dobre

po huraganach i ciszy zgliszcz
przybyło wyczekiwane
piękno zimy

nie śpi już
lecz pod śniegiem
ukrywa rodzące się zmiany

zawieszone w międzyczasie relacje
zdążyły się stęsknić i teraz z energią
wypełniają niekonkretne formy

obecni wystarczają mi tak bardzo
nieobecni znikają jakby nie istnieli

jeszcze raz wszystko
wylądowało na swoich miejscach

ja też



środa, 8 stycznia 2014

69

ostatnio codziennie się zmuszam

najpierw przez pół dnia przekonuję samą siebie
o tym że w ogóle warto wstać
a potem przez pół dnia nerwowo nie zdążam
na żadne postępy rozpisane na kartkach

ostatecznie zaniechuję więc manewrów
i snuję się tu i tam pozwalając na przysypianie

dzień kończy się kiedy o pierwszej w nocy
przez dwie godziny zmuszam się do zaśnięcia
bo nie umiem wyłączyć mózgu nieustannie
ustalającego plan na następnych pięć lat

jak dalej będę się przytulać do Pilcha
to otworzę w końcu domowy barek


niedziela, 5 stycznia 2014

68

CZEKOLADA
Trochę "Z dziennika codziennych zmagań" a trochę list do siebie

Weźmy na przykład taki pozorny, lecz trudny do realizacji banał jak powtarzane przez paru mędrców zdanie:
"Żeby móc kochać innych musisz najpierw pokochać siebie".
(Osobiście wolę go w wersji: "Jeśli nie posiadasz czekolady to nie możesz jej rozdawać").


Można to łatwo sprawdzić przeprowadzając eksperyment.
Na przykład taki, jakim jest szukanie pracy.
(Można dowolnie wymieniać szukanie pracy na szukanie partnera albo inne wybrane treści poszukiwań).
Dla precyzji powiem, że nie chodzi mi o szukanie jakiejkolwiek pracy na tzw. "przeczekanie", które następnie trwa kilka lat bez satysfakcji za to jest opłacanych ciężkimi porankami, ale o szukanie wymarzonej pracy, w której widzisz sens.

Oczywiście, patrząc na ogłoszenia można by zrezygnować z aplikowania na stanowiska, które wydają się być wyzwaniami i w których zwykle nie spełnia się co najmniej dwóch wymagań.
(Analogicznie: Może w tym momencie nie mam całej tabliczki potrzebnej Ci czekolady o 60% kakao, ale tymczasowo mogę to za Twoją zgodą wynagrodzić dobrą czekoladą z bakaliami, a jak poczekasz dłuższą chwilę to będę mieć czekoladę, która jest Ci potrzebna. Tym samym może wybranie mnie, która ma pewne braki może być w ostatecznym rozrachunku słodsze niż wybranie skrupulatnego sprzedawcy czekolady. Oczywiście zależy, na czym komu zależy i kto ma ile czasu.)

Jeśli jednak samemu nie wierzy się w swoje umiejętności i wartość, która kryje się w zaangażowaniu i głębokim przekonaniu o słuszności swoich działań, pozostaje już tylko kłamać.
A kłamstwo ma krótkie nogi. 

Na przykład takie, które pchają nas do rezygnacji z podejmowania wyzwań i przez które kończy się w pracy, której się nienawidzi tylko dlatego, że fałszywie przekonało się najpierw siebie a potem potencjalnego pracodawcę o posiadanej wizji wielkiego rozwoju ukrytego i czekającego na nas na stanowiskach sprzedawców ubrań albo sprzątaczek (nie umniejszając wymienionym, którzy oczywiście też są potrzebni).

Dlatego staram się pamiętać o tym, że wszyscy kiedyś mieli moje marne (albo aż) 21 lat i nie byli jeszcze skażeni wiedzą o tym, że "coś jest niemożliwe" (co to zresztą za bzdurna wiedza). Że wszyscy warci uwagi (czyli Ci, którzy nie dali się dyskursowi pełnemu niewiary) kiedyś zaczynali i nie wiedzieli jak się robi to, czy tamto, ale mieli za to wielki, zaraźliwy zapał i wiarę w to, że wszystko się uda, jeśli tylko będzie się wystarczająco chciało na to pracować.

Wierzę, że tylko trudne rzeczy są warte jakiejkolwiek uwagi. I że jeśli kiedyś odpuszczę i przestanę być sobą, pełną niezbędnej naiwności, to możecie mnie już tylko zabić, bo i tak wtedy będę na straty.


Wracając do efektów eksperymentu: jasnym jest, że jeśli nie stanowi się dla siebie przykładu tego, jakim chciałoby się widzieć świat, to nie ma co marzyć o jego zmianie. Tak samo z relacjami i w zasadzie wszystkim. Okazuje się więc, że to dosyć proste. Mimo, iż istnieją różne miłości i różne czekolady, i nie każdy może lubić mleczne albo z bakaliami, to żeby chociaż spróbować dać, musisz jakąkolwiek mieć. Najpierw ja i moja czekolada, ja i moja wiara, ja i moja miłość. Dopiero potem Ty, a potem cała reszta. 

I wcale w tym dogadywaniu się różnorodności nie ma wychodzenia za kompromisy - jest za to silne przeświadczenie o tym, że danie komuś czasu i zaufania pozwala mu rozkwitnąć, rozwinąć nieznany pyszny smak, podczas gdy kupienie gotowej już róży (czy też znanej sobie czekolady) nie zmienia ani róży, ani właściciela.




środa, 1 stycznia 2014

67

Nowy Rok utopił się we mgle
od zawsze do zawsze

zamiast fajerwerków
tulą mnie obcy ludzie


O czwartej weryfikuję adresy
na które w ciągu roku
wyślę nawóz myśli

które odgrzebię z błota
pomogę wyrwać chwasty  
żeby móc znowu zasiać 
cudownie zielone trawniki


W tym roku większość kwiatów
zostawię w moim wazonie
a tym w donicach na parapecie
nadam ich własne imiona

w ciszy niezauważalnie
zakwitną we własnym tempie
i bez niczyjej pomocy
a wręcz w nieobecności


I nikomu nie będą musiały
wdzięczyć za samoistność
i ogrom swojego piękna

bo same przemienią samotność
w tak zwany święty spokój


fot. Sysia

czwartek, 26 grudnia 2013

66


Wysyłam Ci wiadomość o szczęściu.
Nagłym, choć spokojnym i wyczekanym.
 
Ślady tych, którzy właśnie wyszli są półsłodkie jak dostane ciastka.
Ich obecność zaznaczyła się na obrusie, krąży jeszcze w firanach,
i nie odpłynie jak statek zamknięty w zielonej butelce po winie.

To cud brudnych łyżek,
Okruszków na podłodze.

Przeglądam się w talerzach, jakbym sprawdzała odległości
Czy nadal nie - zbyt dalekie albo w odmiennych kierunkach.

Nie muszę mówić Ci dokąd prowadzą każde
Z dwojga drzwi









środa, 18 grudnia 2013

64

Z czułą dedykacją dla Popiełuszek
   

 


Ćwiczenie den (nie mylić z zen)



Instrukcja obsługi
(należy ją przeczytać dwukrotnie, jeśli za pierwszym razem się nie załapie)


Zamień
( podmień / odmień / zmień )

  • rajstopy na wiersze
  • nylon na wers
  • spandeks na metafora
  • majtkowe na silnie zmetaforyzowane
  • bezmajtkowe na pisane prostym językiem
  • biodra i palce na znaczenia
  • klin na sens
  • materiał na przemilczenie
  • bawełna na rym
  • noszone na pisane
  • spodnie na prozy
  • używane na czytane
  • tancerki na krytyków
  • minispódniczka na fraszka
  • nogi na serca
  • rajtuzy na wierszyki
Dla ułatwienia można sobie wydrukować.


Rajstopy są produkowane z nylonu lub podobnych włókien sztucznych. Współczesną wersję rajstop wynaleziono około 1960 roku.

Rajstopy dostępne są w szerokim zasięgu stylów. Zakres sięga od 3 (bardzo cienkie) do 20 (standardowe) oraz 30 (półprzezroczyste), liczba den może jednak sięgać nawet powyżej 100.

Rajstopy mają coraz to bogatszą paletę kolorów, nie mówiąc o wzorach. Począwszy od rajstop w kolorze cielistym lub w odcieniach szarości, skończywszy na jasnych barwach. Większość rajstop produkowana jest na bazie nylonu połączonego ze spandeksem, co nadaje większą elastyczność.



Rajstopy w modzie mają standardową konstrukcję i dzielą się na majtkowe i bezmajtkowe. W majtkowych część przykrywająca biodra i palce jest wykonana z grubszego materiału, a w bezmajtkowych nie. Klin (jeśli jest) bywa także zrobiony z grubszego materiału, czasem z użyciem bawełny.

W XVI wieku rajstopy były noszone przez mężczyzn, np. przez amerykańską i europejską arystokrację. Jednak ten trend zmienił się, gdy mężczyźni zaczęli nosić spodnie. Od XX wieku rajstopy są noszone głównie przez kobiety. Początkowo były używane jedynie przez tancerki, ale upowszechniły się wraz z pojawieniem się minispódniczki w 1965 roku. Jednak w ostatnich latach zaczęto tworzyć wersje rajstop dla mężczyzn, w celu ogrzania nóg i ulepszenia krążenia krwi oraz przede wszystkim komfortu.

Rajstopy dziecięce (w odniesieniu do tej wersji częściej używa się nazwy "rajtuzy") zazwyczaj wykonywane są z bawełny i są bardziej odporne na uszkodzenia od delikatnej dzianiny spandeksowej.